Przed meczem 23. serii ORLEN Superligi obie drużyny dzieliło w tabeli aż 30 punktów, więc bez wątpienia faworytem piątkowego spotkania byli gospodarze, którzy od pierwszych minut zaznaczyli swoją przewagę. Już po kwadransie było 10:6 dla biało-czerwonych. Daniel Wiśniewski oraz Krzysztof Komarzewski byli jedynymi graczami w pierwszej połowie, którzy potrafili znaleźć sposób na dobrą tego dnia defensywę gospodarzy oraz Kacpra Ligarzewskiego między słupkami. Bramkarz Ostrovii na przerwę schodził z ośmioma odbitymi piłkami na 42% skuteczności. Bardzo podobny zapis miał jego vis a vis Andrej Petkovski. Ostrowianie grali jednak uważniej, popełniając w pierwszej połowie tylko trzy straty, czym zarysowali przewagę.
Ostrowski zespół do przerwy prowadził 18:13, a trener Kim Rasmussen dał minuty na boisku wszystkim graczom. Częste zmiany w zespole biało-czerwonych nie wpłynęły na jakość gry, bowiem po przerwie Rebud KPR Ostrovia z każdą kolejną minutą powiększała przewagę. Po dwunastu minutach różnica wynosiła już dziesięć bramek (26:16). Krótka ławka rezerwowych puławskiej drużyny oraz wciąż grająca na wysokiej intensywności w obronie gospodarzy sprawiły, że goście przez osiemnaście minut rzucili ledwie pięć bramek. Emocje skończyły się zatem bardzo szybko. Rebud KPR Ostrovia wygrała ostatecznie 38:23. MVP spotkania głosami kibiców został Kacper Ligarzewski.



















