- Stwierdzono, iż wnioski powinny być składane do organów właściwych ze względu na przedmiot wniosku. Zatem nie ulega wątpliwości, że w sprawach funkcjonowania organu wykonawczego gminy, jak i gminnych jednostek organizacyjnych, tym organem może być także rada gminy, jako organ stanowiący i kontrolny w gminie. (...) Rozpatrzenie wniosku mieszkańców o likwidacje punktu selektywnej zbiórki odpadów w Ostrowie Wlkp., nie leży w kompetencji Rady Miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego ponieważ wniosek ten nie dotyczy organów wykonawczych lub gminnych jednostek organizacyjnych - przedstawił opinię prawną Damian Grzeszczyk, szef komisji skarg i wniosków.
Z takim postawieniem sprawy nie zgadzał się Jakub Paduch, który uważa, że rada miejska mimo wszystko winna pochylić się nad wnioskiem mieszkańców. - Uważam, że nawet w sytuacji, w której rada jako taka nie ma wpływu na dany podmiot, w tym przypadku spółkę komunalną, o tyle nie powinniśmy zostawiać mieszkańców w sytuacji w której zwracają się do nas z jakimś problemem, bez odzewu. Powinniśmy być bardziej akcyjni - zwracał uwagę radny apelując o przeprowadzenie w przyszłości konsultacji związanych z procesem składowania odpadów na tzw. PSZOK-ach.
Nie zgadzała się z nim jednak koleżanka z ławy rajcowskiej. - Zrobiliśmy tak na prawdę bardzo dużo, aby wysłuchać głosu mieszkańców. Była zorganizowana wizytacja tego PSZOK-u. Nie dopatrzyliśmy się wtedy jakichś dużych nieprawidłowości - przypominała Joanna Lisiak dodając, że na posiedzeniu komisji byli obecni przedstawiciele rad osiedli a także sama wnioskodawczyni. Jednocześnie zwróciła uwagę, że wnioskodawczynię m.in. interesowała wyłącznie zmiana lokalizacji PSZOK-u. - O ile jestem w stanie się przymierzyć do dyskusji o zmianie tej lokalizacji, to chciałabym tak jak mówiłam na komisji, aby w toku ewentualnych konsultacji, wskazać nowe miejsca czy lokalizacje, bo wiemy, że miasto ma obowiązek prowadzenia dwóch takich PSZOK-ów. Natomiast na ten moment uważam, że powinniśmy zostawić ten wniosek bez rozpatrzenia - stwierdziła Joanna Lisiak.
Z kolei Marek Śliwiński przyznał, że często bywa w okolicy PSZOK-u przy Lotniczej i dotychczas nie dopatrzył się nieprawidłowości w funkcjonowaniu obiektu, jak choćby w postaci bałaganu na placu. - Ten PSZOK działa od kilku dobrych lat. (...) Jeszcze trzy lata temu działalność tego PSZOK-u tym Państwu (wnioskodawca - przyp. red.) nie przeszkadzała w żadnym aspekcie. Dzisiaj się okazuje, że jest inaczej. Być może są jeszcze inne przesłanki, których my nie znamy, a które zna może skarżąca - wyjaśnił radny dodając, że żadna z dotychczasowych kontroli przeprowadzonych na obiekcie nie wykazała uchybień.
Zaś radny Andrzej Kornaszewski zwrócił uwagę, że skarżący poczuli się zagrożeni ze strony „sąsiada“, którym jest punktu zbiórki odpadów przy Lotniczej, po pożarze, który z kolei wybuchł na PSZOK-u przy Staroprzygodzkiej, skąd później, przez jakiś czas, na Lotniczą, trafiały stamtąd odpady.
Natomiast rządzący w Ostrowie Wlkp. przyznali, że są gotowi do dyskusji m.in. z radnymi, nad ewentualną przyszłą lokalizacją PSZOK-u. Natomiast radni ostatecznie większością głosów, pozostawili wniosek bez rozpatrzenia.



















