- Od dziś będzie mi towarzyszyć podczas codziennych obowiązków - zakomunikowała na portalu społecznościowym prezydent Ostrowa Wlkp.
Ponieważ nowa lokatorka prezydenckich "apartamentów" nie miała imienia, Beata Klimek poprosiła mieszkańców miasta, by ci pomogli je znaleźć dla kotki a swe propozycje, zostawiali w komentarzach. Ostatecznie padło ich co najmniej kilkadziesiąt.
I właśnie nad przebiegiem "procesu" wyboru imienia dla czworonoga, pochylił się jeden z ostrowskich radnych, dostrzegając w nim pewne niedociągnięcia.
- Dzień później pani prezydent w swoim wpisie pod tymże postem dość autorytatywnie stwierdziła o zamknięciu głosowania i wyborze imienia Szarlotka. Niestety, okazało się, że z uwagi na brak wcześniejszej informacji o terminie zakończenia przyjmowania propozycji znaleźli się mieszkańcy, którzy nie zdążyli zgłosić swoich propozycji a byli żywo zainteresowani sprawą - wskazywał Piotr Lepka jednocześnie radząc, by w przyszłości, przy podobnych inicjatywach, prezydent miasta formułowała jasne ich reguły.
Ta z kolei niepozostała dłużna wobec zaczepek radnego.
- Żałuję tylko, że do swojej takiej bezpardonowej walki z prezydentem miasta wykorzystuje pan biedne, chore i porzucone zwierzę, które w naszym urzędzie znalazło szczęśliwy dom i kochających ludzi - zwracała uwagę Beata Klimek, prezydent Ostrowa Wlkp.
Przyznała także, że wybór dla kotki, "apetycznie" brzmiącego imienia Szarlotka, odnosił się także m.in. do symbolu miasta, którym jest jabłko.
- Muszę też powiedzieć, że często wołamy na nią po prostu "przylepka". Nie dlatego, że w tej chwili w sposób złośliwy odnoszę się do autora tego zapytania, ale dlatego, że rzeczywiście jest przeuroczą kotką, która kocha się przytulać i kontakt z ludźmi - przyznała Beata Klimek.
(alf)




















