Piłka ręczna

Horror w Gdańsku, porażka ostrowian po rzutach karnych

Horror w Gdańsku, porażka ostrowian po rzutach karnych

Po emocjonującym i pełnym zwrotów akcji rewanżowym meczu ćwierćfinałowym, gdańszczanie pokonali Rebud KPR Ostrovię Ostrów Wielkopolski w rzutach karnych 5:4.

 

ERGO ARENA po raz kolejny była świadkiem prawdziwego handballowego spektaklu. PGE Wybrzeże Gdańsk pokonało Rebud KPR Ostrovię Ostrów Wielkopolski 26:26 (16:17), zwyciężając 5:4 w dramatycznych rzutach karnych. Dzięki temu zwycięstwu gdańszczanie wyrównali stan rywalizacji w ćwierćfinale Orlen Superligi i zachowali szansę na grę w najlepszej czwórce rozgrywek.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie z ogromną energią. W 11. minucie, po trafieniu Mikołaja Czaplińskiego, było już 8:5. Wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Świetna gra w defensywie, aktywny pressing oraz szybkie przejścia do ataku – wszystko to dawało nadzieję na szybkie odrobienie strat z pierwszego meczu.

Niestety, po kilku dobrych akcjach przyszło niepokojące załamanie. Seria prostych błędów i niecelnych rzutów sprawiła, że goście z Ostrowa Wielkopolskiego zdobyli sześć bramek z rzędu i wyszli na prowadzenie 11:8. Dopiero celne rzuty Michała Pereta i Jakuba Będzikowskiego przywróciły balans na tablicy wyników, ale końcówka pierwszej połowy nie ułożyła się po myśli gospodarzy – w dodatku czerwoną kartkę otrzymał filar obrony, Nejc Zmavc.

Początek drugiej części meczu upłynął pod znakiem popisowych interwencji Sandro Meštricia, który dwukrotnie zatrzymał gdańszczan z linii siódmego metra. W międzyczasie rywale powiększyli przewagę do czterech bramek, a Wybrzeże długo nie potrafiło się przełamać.

Kluczowa okazała się 46. minuta – grający w przewadze Mateusz Góralski trafił na 18:21, a chwilę później czerwoną kartkę zobaczył Daniel Reznicky, co przywróciło nadzieję w serca kibiców z Pomorza. Znakomite interwencje Mateusza Zembrzyckiego oraz skuteczność Stanescu i Będzikowskiego pozwoliły na doprowadzenie do remisu – 22:22.

Na pięć minut przed końcem Wybrzeże, po golu Będzikowskiego, wyszło na prowadzenie 24:23. Gdy na 26 sekund przed końcem prowadzenie objęła Ostrovia, wydawało się, że losy meczu są przesądzone.

Na trzy sekundy przed końcem meczu, po zamieszaniu i czerwonej kartce dla Przemysława Urbaniaka za niesportowe zachowanie, sędziowie podyktowali rzut karny dla PGE Wybrzeża. Do piłki podszedł Ionut Stanescu i z zimną krwią doprowadził do rzutów karnych.

W serii siódemek emocje sięgały zenitu. Obie drużyny trafiały i myliły się na zmianę, ale wszystko rozstrzygnęło się w szóstej kolejce. Najpierw pewnie trafił Mikołaj Czapliński, a potem Mateusz Zembrzycki wyczuł intencje Kamila Adamskiego i obronił jego rzut, zapewniając Wybrzeżu zwycięstwo oraz przedłużenie marzeń o półfinale.

 

PGE Wybrzeże Gdańsk - Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski
26:26 k. 5:4 (16:17)

 

PGE Wybrzeże: Zembrzycki (12/36 – 33%), Poźniak (0/1 – 0%) – Czapliński 8, Góralski 4, Stanescu 3, Będzikowski 3, Domagała 2, Peret 2, Prociuk 1, Papaj 1 oraz Papina, Pepliński, Zmavc, Tomczak.

Rebud KPR Ostrovia: Mestrić (9/29 – 31%), Krekora (1/5 – 20%) – Adamski 7, Reznicky 5, Smolikau 3, Szpera 3, Kamyszek 3, Łyżwa 2, Gajek 2, Urbaniak 1 oraz Tomczak, Misiejuk, Wojciechowski, Marciniak, Wychowaniec.





Z regionu


Czytaj również

iOstrowWlkp.pl reklamy